. these . things . return . to . me . that . still . seem . real .
2007-06-18 ~~ 23:09:31

trawi mnie wewnętrzny płomień, namiętność. słowa, które wypowiadane zostają tylko w myślach. dziwne uczucie, że coś chcę, muszę, miotam się. uśmierzyć je może tylko rozmowa, która z pewnością pozostanie niespełniona. stale wisi nade mną ta chroniczna potrzeba rozmowy (rozmów?), która (które?) nie dojdzie (nie dojdą?) do skutku.

how pathetic.

skomentuj (1)


2007-05-20 ~~ 20:42:23

życie to tango z bardzo ponętnym, ale jednocześnie trudnym partnerem.

skomentuj (2)


2007-04-20 ~~ 23:18:03

że też nie da się nigdy całkiem uwolnić. pewne osoby i sprawy nie znikają z pamięci nigdy. na początku ogromne i ogromnie ważne, stają się z czasem przy sprzyjających [lub może nie-sprzyjających?] okolicznościach całkiem maleńkie, niewidoczne, takie okruszki, kropelki, pyłki i inne drobiny. ale wystarczy tylko... tylko co? wystarczy tylko impuls, żeby takie małe coś urosło znów do osoby, o której się myśli przed snem [trochę jak na bajkach, kiedy to na małą tabletkę czy tam trochę proszku leją kroplę wody i powstaje z tego obiad w formie nóżki kurczaka, ziemniaczków i, chyba, gotowanego groszku ;p]. albo jeszcze inaczej. taka osoba czy sprawa, początkowo w jak najostrzejszych barwach, traci z czasem te kolory, blednie, blaknie aż do przezroczystości. jest przezroczysta, ale to nie znaczy, że jej nie ma. przeciwnie, choć jej nie widać, jeśli wyciągnie się rękę w dobrym kierunku, można ją bez problemu wyczuć. i znów, powiew wiatru [lepiej ciepłego niż zimnego] spowoduje szelest takiego przezroczystego-czegoś, być może też przezroczyste-coś zaparuje i stanie się już całkiem widzialne. wtedy już krótka droga do odnowienia barw ostrych i wyraźnych.
otóż on się "odnowił", myśl się zmaterializowała. całkiem to bez sensu, podobnie jak fakt, że rozmyślania naszły na mnie nagle, kiedy przechodziłam obok koparek ;] nikt nie mówił, że będzie z sensem, ani że on [zwany tu inaczej kruszynką drobinką kropelką i przezroczystym-czymś] wróci, skoro nigdy nie powinien się pojawić.

skomentuj (3)


2007-04-11 ~~ 09:11:37

wróciłam.
udało się odnaleźć hasło. z resztą, sam fakt, że po tak długim czasie, nadal nie został skasowany, to już jakiś znak. byś może jednak to śmieszne i nie we wszystkim trzeba doszukiwać się znaków. pewne jest jedno. sama bym nie napisała tych kilku słów, nie zajrzała tu i nie pomyślała, ze podoba mi się to, jak kiedyś umiałam pisać. (nie tak, jak kiedyś, kiedyś. tego akurat całkiem się wstydzę, a mimo to nie wyrzucam. to było. można zapomnieć, nie można skasować.) w każdym razie nie możliwe jest całkiem, że przestałam umieć. może... może chciałabym do tego wrócić.
ciekawe jest natomiast, jak "nowi ludzie" moga poprzewracać poukładane, wydawałoby się, życie ;]
dziękuję.

skomentuj (1)


2005-09-27 ~~ 21:53:32

nie mam pomysłów ostatnio. ale zbyt jestem przywiązana do tego bloga, by został zwyczajnie skasowany. chciałabym znów znaleźć ten entuzjazm do pisania. ale cóż, kiedy muzy brak. bo zwykle pod wpływem tych muz, a raczej tych muzów miałam chęć do pisania.
szykuje się miesiąc z życia, a jak to przyniesie rezultat, to kolejne miesiące też. chcę i nie chcę. ale tak być musi.
semplicemente

skomentuj (8)


2005-02-11 ~~ 22:05:01

czarna czarna kawa
czarną czarną taflą
mnie odbija?
jej smak czerwony
barwa myśli nocnych
lustro przyłóżkowe
odzwierciedla sny
z poduszki na poduszkę
jawi się pytanie
czy kwiat pomarańczy
te kilka miesięcy
wytrzyma bez wody?
grejpfrutowy błyszczyk
usta wciąż jeszcze nie smakują
p o m a r a ń c z ą

skomentuj (14)


2005-02-03 ~~ 09:42:17

Krowonoga owca! - zrobiła kupę z masłem! A wy też umiecie wydalać bańki buzią? :D Nie puszczaj mydlin na talerze! Kewciu :P. Uważajcie na płetwonurków, bo machają łapami! W pierwszej klasie gimnazjum sąsiad przyszedł i zabrał nam vodke... ale bełty są smaczniejsze. Dostałyśmy 10 bełtów na pocieszenie. 10 bełtów=1 vodka, zielonooki głąbie :]! Kuba rozpruwacz ma SYMDROM bliskiego zejścia i jaja na wierzchu z wierzchiem:D - niesamowicie lubi Roberta Kewcia Bobiego :D. Szczoteczki się śmieją, a krowy z wymionami. Sznurówki szczurówki wspinały się po egzaminatorach, jaja im wychodzą nosem. Uuh... poor tank called garlic!


skomentuj (22)


2005-01-17 ~~ 18:31:55

jak w stu sześćdziesięciu znakach zmieścić tyle słów, ile chciałoby się powiedzieć i tyle uczuć, ile chciałoby się okazać, osobie, z którą było się tak blisko, jak blisko mogą być tylko zakochani? nie potrafię
jak można nie czekać na żółtą buźkę słoneczka, która pojawi się w miejsce czerwonej, kiedy tak bardzo bardzo chce się porozmawiać? nie potrafię
jak oprzeć się chociaż spojrzeniu,jak nie wspomnieć tamtych chwil, mijając na korytarzu kogoś, kto jest jedyny na świecie? nie potrafię
jak zapomnieć, gdy chce się zapomnieć, bo trzeba zapomnieć? nie potrafię
jak opierać się uczuciom, gdy serce małej głupiej idealistki, aż się wyrywa w tym jednym, określonym kierunku? n i e p o t r a f i ę !

mandarynki won! pomarańcze rlz!

skomentuj (239)


2005-01-06 ~~ 22:43:31

przez czarny blask wieczora i dna pustego przebija się jasność pomarańczy.
zielone listki drobne chwieją sie na wietrze. noc miała nadejść, ale czyżby została zdmuchnięta? po niej też przyszedłby dzień, deszczowy lub słoneczny. być może zdawało się tylko, że to wieczorny zmierzch. równie dobrze mogły to być ranne zorze. gdzie wtedy podziałaby się noc? choć tak czarna, mogła się zagubić między jednym a drugim mrugnięciem powieką. z dna na pomarańczowych skrzydłach wybicie w błękit. dopóki nie było skrzydeł pomarańczowych, nie wierzyłam, że to w ogóle możliwe. ale tu na górze naprawdę rosną pomarańcze. i kwitną nawet. tak zwana wiosna. pomarańczowa rzecz jasna.

skomentuj (8)


2004-12-23 ~~ 22:51:37

Od kiedy po raz drugi "odszedł", nie mam o czym pisać. Choć w koło dzieje się wiele, ja nie znajduję nic ciekawego do opisania, nie znajduję weny, natchnienia, pomysłów. A przecież każdy dzień przynosi nowe radości i smutki, przemyślenia, wzruszenia, wspomnienia, coś godnego zapamiętania. Czy to ma oznaczać, że on stanowi czynnik słowotwórczy, czyli taki, który pozwala na piękne pisanie o zwykłych sprawach? On znaczy wiele, ale kiedyś trzeba się ze wszystkim pogodzić, więc i musi przestać być jedynym sensem życia, jedyną osobą godną uwagi.

Święta to cudowny czas. Chociaż to uczucie z dzieciństwa, że w te szczególne dni w roku otacza nas prawdziwa magia, już minęło bezpowrotnie, to nadal jest wyjątkowo. Bo radość dawania, czerpanie satysfakcji z robienia bliskim niespodzianek, zapach choinki, dźwięki kolęd, skrzypienie śniegu, opłatek i sianko pod obrusem, dziecinna wiara w to, że zwierzęta przemówią ludzkim głosem, życzenia i uśmiechy, płomyki świec, wypatrywanie pierwszej gwiazdki, wyczekiwanie Mikołaja i reniferów, 12 potraw, puste nakrycie dla niespodziewanego gościa i jeszcze żłóbek i....i można by długo tak wymieniać. to wszystko tworzy niepowtarzalny klimat świąt, bożonarodzeniową magię. mój świat w ostatniich dniach grudnia. a jemioła, i skarpety na kominku i inne takie amerykańskie sprawy, może i miłe, ale mnie nie przekonują. bo jam jest tradycjonalistka ;]
w tym roku doszedł jeszcze buziak jeden i drugi i trzeci nawet, całkiem niespodziewane. kumplowskie oczywiście. szok szokiem, ale ja już nie robię sobie nadziei, prawda?

WESOŁYCH ŚWIĄT
;*

skomentuj (3)


2004-12-16 ~~ 20:42:18

what the hell are you waiting for?
wczoraj jest głuche. nie słyszy gorących próśb. choćby klęczeć nad nim, a błagania ubrawiać łzami, by dodać im wiarygodności, niestety nic z tego. wczoraj nie wróci. nie dlatego, że na złość wrócić nie chce. ono zwyczajnie nie słyszy. jutro? jutro jest ciemne, zakryte szczelnie kołdrą, jeszcze śpi. bardzo nie lubi być budzone. za zakłócanie mu snu, czasem się mści i wtedy przyszłość staje się bardzo przykra.
zabawy w alchemika mi nie wyszły raczej. wczoraj nie będzie też jutrem. jutro nie będzie wyglądało jak wczoraj. dlatego to, co było, postaram się tym razem naprawdę zostawić w dziale wspomnień i starych fotografii. może jeszcze pożółkłych kartek z pamiętnika.
halo! jest dziś. więc na co czekam? czas zacząć się uśmiechać. nie tylko automatycznie, ale też tak całkiem szczerze. nie tylko zewnętrznie, ale czas na uśmiechy duszy.
i want more but there will be no encore

puste gadanie.

skomentuj (7)


2004-12-03 ~~ 22:41:36

zapragnęłam znaleźć się na plaży
wtulona w noc i Twoje ramię
napełnić płuca morskim powietrzem
w myślach powtarzać życzenie
"kochanie zawsze bądź przy mnie"
odliczając sierpniowe spadające gwiazdy
czuję piasek pod stopami
i na ustach jeszcze ciepły pocałunek
fale zagarniające coraz większą część plaży
zmywają zarysy wielkiego serca
wyrysowanego przez dwie pary rąk
ciepło jest
buty, w których wrzuciłeś mnie do wody
gdzieś-tam-schną
[pamięci wakacji 2002]


motyw plaży często do mnie wraca. nic dziwnego. wyobraźnia pracuje. ostatnio wszystko jest nie-tak. ostatnio jest dziwnie niepoukładanie. w złym kierunku myśli odlatują. stanowczo złym. podobno za mało się uśmiecham. na pewno za dużo się wkurzam. powtarzam, że już na pewno nie, że już koniec z tym. ale zazdrosna jestem, prawda? i boli ból bolący. ale cicho, cicho sza. a wieczorne rozmowy, zmieniające wiele. drobne litery zapisywane ołówkiem bez ograniczeń, by potem je ocenzurować, zanim ujrzą światło dzienne. ja zdenerwowana. ja roześmiana. ja pocieszająca. ja słuchająca. ja rozmarzona. ja zbuntowana. ja grzeczna. ja sentymentalna. ja odkrywająca na nowo duszę artystki. oto ja, ja na początku grudnia. ja przed świętami.

skomentuj (13)


2004-11-21 ~~ 20:40:21

czarna czarna kawa
czarną czarną taflą
czarną czarną noc
odbija
jasne jasne gwiazdy
jasno jasno mącą
czarną czarną taflę
błękit błękit oczu
w błękit błękit nieba
miękki wciąż chmurami
biel biel oczyszczenia
w białym białym puchu
biało białym z nieba
zielona zieleń ciszy
zieleni zieloną nadzieję
czerwoną czerwienią płonącą


skomentuj (8)


2004-11-11 ~~ 21:18:59

wyspa marzeń
a na niej korytarze
ciemność i ciemno
światła nadaremno
szukać rozjaśnienia
i nadziei cienia
w kącie
roześmiane brzdące
ślady zostawiają lodu
umierają z głodu
w szeptach krzyku
pająków bez liku
krew krew i krwiste
krople i kropliste
czułe czułe słowa
już mi pęka głowa
nie wiatr ani wicher
wzdął policzki ciche
nie on swym oddechem
zaklął razem z echem
w bólu się połączył
razem z małym brzdącem
zapomnieli drogę
w jeden i pół nogę
do tej wyspy marzeń
gdzie są korytarze
a w nich trumna duża
w środku leży róża
wkoło niej są kłębki
myśli dawno stęchłych
nie pielęgnowanych
bo w sercu masz kamyk
który nie pozwolił
pamięć mą posolił
zrobił niewolnicą
miłość
ubarwił kostnicą


skomentuj (13)


2004-11-10 ~~ 13:34:42

...i to by było na tyle.

kiedy ubiorę myśli w słowa, kiedy uczucia będą zmaterializowane na kartce papieru, będę w stanie pokazać je światu. narazie emanują nagością, prostotą w swych podstawach, nie gotowe na dotyk cudzych oczu.
ból zapisany za pomocą trzech liter b,ó,l, to nie ten sam ból, powodujący stopniowe umieranie mojej świadomości.

skomentuj (4)



blog.pl, book, gg, @, foto, archiv, linkz.